Szukaj tylko w dostępnych
Szukaj w opisach

Wypisy dla klas pracujących
Autorzy: Szczepan Kopyt
Wydawnictwo: Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu
ISBN: 9788365772091
Stron: 102
Kod ksi: WOJE-0474
Cena:
27.30 zł
Opis książki
zmierzch

powietrze na stacjach benzynowych jest pełne
miłości miłość jest wszędzie
w zasięgu ręki nocnych taksówkarzy
starszej kobiety co pyta o jedzenie
pełne miłości są spojrzenia subiektów
sklepów monopolowych
miłość rozsadza czapeczki
konwojowanych chłopców
ich matki kochają ten serial
aktorzy kochają w nim grać



cierpliwość

cierpimy na cierpliwość
w zbyt zimnych pokojach

w swetrach dzierganych nocą
przez dzieci w bangladeszu

gdy licznik miasta zwalnia
zlewy drąży kropla

wie o tym dobrze kot
nakryty udaje że czeka

na wybuch strajków bomb
byleby były puszki

z mięsem zabitych krów nocą
wepchniętych w ciężarówki



młody kapitał

wszyscy jesteśmy funduszem spójności
kapitał ludzki walczy z imperium
żrąc freegańską szamę z plastikowych
szczelnych opakowań ze śmietnika

kapitał ludzki ma problemy z policją
kapitał ludzki nazywa ich kurwami
inny kapitał ludzki wysiada z auta
to nie kapitał ludzki to zwykła psiarnia

kapitał ludzki ma kolczyki w sutkach
kapitał ludzki tańczy do grooveboksów
wszyscy jesteśmy funduszem spójności
śmietniki są pełne sojowego mięsa

(fragmenty książki)




Swoista spontaniczność czy reaktywność poezji Kopyta nie kłóci się jednak z długoterminowymi założeniami jego poetyckiego projektu. Być może najważniejszą i najbardziej konsekwentną językową pracą, jaką od debiutu w 2005 roku wykonują wiersze autora yassu, jest poszerzanie granic poetyckiego idiomu poprzez oswajanie go ze wzniosłością.

To, że współczesna polszczyzna – również, a może zwłaszcza, polszczyzna poetycka – nie znosi podniosłości, jest wyczulona na mówienie „zbyt serio”, stanowi dobrze rozpoznany językowy fakt. W efekcie wielu rzeczy powiedzieć się w wierszu nie da, wiele „poważnych” słów, „dużych” kwantyfikatorów czy kategorii zakwalifikowanych zostaje w punkcie wyjścia jako zasadniczo „nieliterackie”, podejrzane czy niestosowne. Jednocześnie wydajemy się przyzwyczajeni do tego, że przekraczanie granic poetyckich konwencji odbywa się od tego, co wzniosłe i stereotypowo kojarzone z poezją, do tego, co kolokwialne i przyziemne; jeśli mówimy o poszerzaniu granic języka, mamy na myśli zazwyczaj włączanie do niego elementów potocznych i „codziennych”. Kopyt pokazuje, że wiersz może – i powinien – naginać język również w odwrotnym kierunku, nie popadając w kicz ani nie osuwając się w znane klisze (nie wracając choćby bezrefleksyjnie do romantycznie rozumianej wzniosłości).

(z Posłowia Pawła Kaczmarskiego)